internalquiet

Internal Quiet wraca z nowym brzmieniem… w filiżance!

Po świetnie przyjętym kraftowym piwie z trasy 2017/2018 zespół ponownie łączy muzykę z rzemiosłem — tym razem wprowadza własną linię kaw speciality.

Akustyczne Przebudzenie — 100% Arabica z brazylijskiego Cerrado, jasno palona, lekka i naturalna. Subtelna jak akustyczne intro: delikatna słodycz, niska kwasowość, czysty aromat i gładkie body. Idealna na poranki i twórczą pracę.

Sklep:

Akustyczne Przebudzenie (250g)Akustyczne Przebudzenie (500g)Akustyczne Przebudzenie (1000g)

Ciężkie Ziarno — kraftowy, średnio‑ciemny blend o pełnym body i niskiej kwasowości. Gorzka czekolada, karmel i lekka dymność tworzą espresso z charakterem, które świetnie gra także w kawach mlecznych.

Sklep: Ciężkie Ziarno (250g)Ciężkie Ziarno (500g)Ciężkie Ziarno (1000g)

A to dopiero początek — trzeci blend jest już w przygotowaniu, tworzony według kolejnej autorskiej receptury zespołu.

Limitowana premiera nadchodzi. Internal Quiet zaprasza na zupełnie nowy poziom… kofeinowego brzmienia…


Zmiany

W trakcie prac nad drugą płytą, po nagraniu swoich partii gitary zespół opuszcza Dominik Kalisz, wieloletni gitarzysta Internal Quiet.

Dominik zagrał z Internal Quiet dwie trasy koncertowe, 2016/2017 'Back To The Past Tour’ oraz 2018/2019 'When the Rain Comes Down Tour’ w sumie około 90 koncertów.

Pierwsza płyta to również znaczący udział Dominika w nagrywaniu gitar rytmicznych. Brzmienie Internal Quiet z 'When The Rain Comes Down’ to duża zasługa Dominika.

’Dominik to nasz przyjaciel, zrezygnował z pracy w 'IQ’ bo chce realizować się w inny sposób, z inną muzyką. Szanujemy to trzymamy kciuki by osiągnął zamierzone cele. Nasza muzyka ewoluuje w stronę dużo mocniejszych dźwięków, pewnie to było jedną ze składowych podjętej przez Dominika decyzji. Nasze rozstanie to nic złego, tak po prostu bywa, a ponieważ nic nie zakłóca naszych relacji, pozostajemy przyjaciółmi. Praca z Dominikiem to była czysta przyjemność, zawsze na czas, zawsze przygotowany, podczas trasy miał masę innych obowiązków których nigdy nie zawalił. Zawsze można było na niego liczyć.’ – pisze leader zespołu Sławek Papis